Culm

Culm – Chełmno

Herb Krzyżacki Chełmna - Wappen Teutonische Ritter Culm

Herb Chełmna – Wappen Teutonische Ritter Culm

Gdzie leżało pierwotne Chełmno?

 

Najdawniejszy kronikarz Zakonu niemieckiego w Prusach, Piotr z Duisburga, zapisał pod 1232r., że Herman Balk wystawił gród i miasto Chełmno na tym miejscu, gdzie teraz jest Starogród – „Edificavit Hermanus castrum et civitatem Culmensem in eum locum, ubi nunc est castrum antiquum „. W innym miejscu donosi, że komes Anlant (Anhalt) pewnie w r. 1247 z wielkim wojskiem przybył i po dokonaniu innych dzieł, miasto Chełmno z Starogrodu na stok góry przeniósł, na której ono teraz leży –„de castro antiquo transtulit in cllivum montis, in quo nunc sita est”. Kronikarz był, zatem przekonany, że Chełmno pierwotnie wspólnie ze Starogrodem i obok niego założone, po kilkunastu latach naprzód na miejsce dzisiejszych Rybaków, a następnie na wierzchołek wzgórza, tam gdzie się dotąd znajduje, przeniesione zostało. A przekonanie to było w pierwszej połowie XIV wieku powszechne, bo i kronikarz franciszkanów toruńskich zapisał te same trzy zdarzenia z dziejów miasta Chełmna, kładąc pierwsze przeniesienie, nad Wisłę na rok 1239, drugie, na górę nad Wisłą na rok 1253. Badania J. Heisego wykazały jednak, że przeniesienia takiego z Starogrodu i z Rybaków nigdy nie było, że raczej miasto Chełmno tak samo jak Toruń, od razu na tym miejscu zbudowane zostało, na którem je następne wieki znały.
Prawda, że już r. 1244 wspomniane jest stare miasto – antiqua civitas, leżące na zachód – versus occidentem – obok Chełmna, czyli późniejsze Rybaki, ale w tej osadzie, jak słusznie wywodzi Heise, upatrywać nie można pierwotnego miasta Chełmna. Przypuszczeniu takiemu sprzeciwia się już wzgląd chronologiczny.

W roku 1231 założony został Toruń a w 1232 Starogród i pewnie też miasto Chełmno, albowiem z 28 grudnia roku następnego 1233, jest przywilej obu tych pierwszych miast krzyżackich, zwykle przywilejem chełmińskim zwany. Wszystkie zaś szczegóły w nim zawarte odnoszą się do obecnego rozmieszczenia obu miast, Torunia o 11 km od wsi Stary Toruń, Chełmna 7 km na północ Starogrodu i na wzgórzu, nie u podnóża jego. Zatem nie staje czasu, w którym by owo stare miasto przez osadników chełmińskich założone a następnie porzucone być miało. Skądże ono się wzięło? W ugodzie łowickiej z roku 1222 oświadcza Konrad mazowiecki, że na prośbę jego i panów biskup Christian pozwolił odbudować gród chełmiński od wielu lat przez Prusaków zburzony i do szczętu spustoszony – castrum Culmen per multos annos a Prutenis destructum et totaliter desolatum reedificare… permisit !). Heise sądzi, że co Krzyżacy na miejscu dzisiejszego Chełmna zastali, było pozostałością owego przed rokiem 1222 zburzonego przez pogan castrum Culmen.

Według dalszego wywodu jego niedobitki mieszkańców skleciły sobie u stóp góry chaty, żeby nad Wisłą i odwieczną drogą handlową do Prus, która tędy z lewego na prawy brzeg rzeki przechodziła, na życie zarabiać. Osiedlanie się takie było zdaniem Heisego zwycięzcom na rękę, pozornie bowiem nic się nie zmieniło. Ci sami ludzie, którzy dotąd u przewozu posługiwali, mogli rzemiosło swoje i nadal wykonywać. To pozbawiało wędrownych kupców wszelkiej obawy z powodu nowych, pogańskich rządów nad głównym gościńcem. Te względy skłoniły też Prusaków, żeby się z pobliża drogi handlowej zupełnie wynieść, aby się kupcy z nimi zgoła nie stykali. Więc obrali sobie 7 km powyżej Chełmna przydatne miejsce na gród i tam się obwarowali. Taki jest domysł Heisego. Autor sam czuje, że wytłumaczenie to nie wystarcza, stąd mimo wywodu swego nazywa owo przeniesienie się Pomezańczyków do Starogrodu uderzającym – auffallend. Przestać jednak mu wypadło na wyjaśnieniu swoim, bo zawierza Piotrowi z Duisburgu, który o zdobyciu Starogrodu z rąk Prusaków przez rycerzy niemieckich pisze. My przekonaliśmy się, że wiadomość kronikarza o trzech grodach pruskich w ziemi chełmińskiej roku 1231 zburzonych do faktów historycznych nie należy i za bajkę uważaną być powinna. Kronikarz, zatem w tej sprawie powagą nie jest i podstawą dalszych wywodów być nie może. Tak samo się ma rzecz z dokumentem ugody łowickiej, który zdaje się, iż wywody kronikarza poświadcza, bo zawiera wiadomość, że gród chełmiński od dawnych lat był spustoszony. Lecz pismo to w tych częściach, które za pomocą innych, autentycznych, krytyce poddać można, jest tendencyjnym zlepem z kilku dokumentów. A choćby tak nie było, badań o miejscu, na którym Chełmno przed Krzyżakami leżało, na nim oprzeć nie można, gdyż o tej właśnie sprawie niema w przywileju wzmianki.

Jeżeli zaś wiarogodne dokumenty rozstrzygnąć mają, to Chełmnem przed krzyżackim jest Starogród. Komturzy, bowiem starogrodzcy od przywileju chełmińskiego począwszy, przez lat czterdzieści wymieniani są, jako mieszkający w Chełmnie – in Culmen, nazwy vetus castrum, Starogród, i vetus Culmen, stare Chełmno, pojawiają się dopiero po roku 1270, jakby na zapoczątkowanie tradycji, że miasto u stóp grodu tamtejszego powstało i od niego nazwę wzięło. Nie lepiej ma się rzecz z przewozem, który Heise na potwierdzenie pomysłu swego przytacza. Przywilej chełmiński stanowi, że przewóz od danin i ciężarów wolny będzie na zawsze – statuimus autem I ut navigium, sit liberum in perpetuum. Można by, zatem twierdzić, że Krzyżacy i pierwsi osadnicy go zastali, że on starszy jest od miasta krzyżackiego, że zatem i gród koniecznie tu się znajdywał, ku strzeżeniu przeprawy przez Wisłę. Atoli przywilej mówi o przewozie przy obu miastach – navigium apud easdem civitates, nie przy Chełmnie samym, a dodatek ten zmienia rzecz zasadniczo. Wiemy, bowiem, że Toruń powstał na pustym do tej chwili niezamieszkałym miejscu. Prosta rzecz, że przewozu tam przed założeniem miasta nie było, gdyż nikomu na tym miejscu nie był potrzebny. A to samo i w Chełmnie zachodzić mogło! Może i ono powstało pod opieką najbliższego grodu, ale w znacznej od niego odległości, w pustym bezludnym polu!

Że gród Chełmno zwany, istniał z dawna, przynajmniej od czasów Bolesława Śmiałego, zatem jakie 160 lat przed przybyciem Krzyżaków, to rzecz niewątpliwa. Tu wyznaczył król pewnie biskupstwu płockiemu dziewięcinę targową z podatkiem od karczem – in Culmine nonum forum cum thabernario. Nie pewna jednak, czy leżał na miejscu dzisiejszego miasta. W wątpliwości tej jedno pozostaje faktem, mianowicie, że Krzyżacy w pierwszych dziesiątkach pobytu swego w ziemi chełmińskiej Starogród Chełmnem zwali. Tam tedy przenieść nam się trzeba. Jeszcze dziś znajdują się w Starogrodzie wyraźne ślady dawnych obwarowań. Blisko wsi, cokolwiek wyżej od niej, na południe, wysuwa się z nadbrzeżnych wyżyn ku nizinom Wisły urwisty grzbiet. Od sąsiedniej wyżyny dzieli go głęboki a niezwykle szeroki jar, po tutejszemu parowa. Od niego wybiegają dwa mniejsze boczne, wrzynające się w sam grzbiet i przecinające go na dwie części, z których jednak każda znaczne ma rozmiary. Tak przyroda sama przysposobiła miejsce na warownię. Tu obrali sobie r. 1232 rycerze niemieccy siedzibę. Z ich pomysłu stanął na najdalszym, stromo ku dolinie Wisły spadającym końcu góry główny zamek prawie niezdobyty. Przed nim, oddzielone od niego poprzeczną parową i przekopem, wznieśli przedzamcze, znowu oddzielone od sąsiedniego płaskowzgórza parową poprzeczną i przekopem. Nieznaczne ślady na powierzchni a sklepy podobno dotąd nierozwalone pod ziemią dowodzą istnienia tych budowli, jak przed pięćdziesięciu laty świadczyły o nich jeszcze znaczne złomy murów i fundamentów.

Od zniesionego już dawno grodu w Unisławiu prowadził do Starogrodu wygodny podziemny ganek, po bokach bierwionami wyłożony, a z góry podtrzymywany krokwiami. Można go dotąd dokładnie śledzić. Ale na tym nie koniec. Wprawne oko Heisego odkryło tu coś więcej jeszcze, coś w obszarze państwa zakonu niemieckiego skądinąd nieznanego i bezprzykładnego. Albowiem najbliższą część płaskowzgórza, na przestrzeni sześciohektarowej, otacza i dzieli od reszty pola wyraźnie śledzić się dający okop, ręką ludzką usypany. Tam, gdzie łamana linia jego krawędzi gór się trzyma, jest on pojedynczy, od pola zaś miejscami podwójny, widocznie tak urządzony, żeby odstępy między dwoma rzędami jego wodą było można zapełnić. Cała wieś z kościołem i plebanią oraz zabudowania dotychczasowej domeny mieszczą się w tym okopie. Kto go usypał i jakie było jego przeznaczenie? Na pytania te odpowiada Heise, że jest to niechybnie obóz obronny, że jednak nie wiedzieć, kto go usypał; mogli to uczynić Pomezańczycy, owi zdobywcy Chełmna, mogli go też wznieść Krzyżacy. Jeżeli Prusacy, to chcieli  tu nacierających rycerzy odeprzeć (r. 1231), jeżeli Krzyżacy, okop miał posłużyć na obozowisko dla pierwszych osadników i obywateli Chełmna.

Zamek Wieża Mestwina

Zamek Wieża Mestwina

W każdym jednak razie ci osadnicy tu przebywali, zanim się do Chełmna przenieść mogli. Stąd to, zdaniem Heisego, powstała legenda o przeniesieniu miasta. Za odkrycie i opis okopu należy się zmarłemu już badaczowi szczera wdzięczność. Mniej zgodzić się możemy na domniemane przeznaczenie jego. Pomezańczyków tu nie było, przekonaliśmy się, że pobyt ich w Starogrodzie do legend historycznych zaliczyć trzeba. Nigdzie zresztą, ani w ziemi chełmińskiej ani w właściwych Prusach, drugiej podobnej warowni wskazać nie można, nigdzie Prusacy podobnej nie wznieśli. Dla nich, jako najezdników obszar 6-ciu ha obwarowany byłby raczej ciężarem niż obroną, jakiej liczby zbrojnych wymagałoby bronienie tak rozległej linii obwodowej! Ale i mieszczan chełmińskich trudno pomyśleć sobie w okopie starogrodzkim rozłożonych. Miejsca byłoby w nim aż nazbyt na pomieszczenie nie bardzo pewno licznej drużyny z rodzinami i dobytkiem. Nie można jednak przyjąć, by dorośli na miejsce budowli 7 km stąd, każdego dnia lub na kilka dni wychodzili. Któż miał się podczas ich nieobecności dziećmi opiekować, dobytku doglądać i od utraty w ręce grabieżników go chronić! Przy bliższym zastanowieniu się upada, zatem pomysł ten, jako niemożliwy w wykonaniu, owszem zgodzić się trzeba, że gdzie ojcowie i dorosła młodzież, tam wtedy matki i dzieci się znajdywały, a z nimi dobytek cały. Miejscem tym być mogło tylko podnóże – civus, owej góry, na której się osiedlić chcieli. Od razu tedy tłumaczy się nazwa stare miasto – antiqua civites, użyta roku 1244. Ale okopy w Starogrodzie, na co służyły? W odpowiedzi przytoczę opis Heisego i drugi, bynajmniej do Starogrodu i do niniejszego przedmiotu niezastosowany, przekonany jestem, że czytelnik zgodność ich przyzna.

U Heisego czytamy:

„Aus dem hollen Uferrande springt eine spitze Lalldzunge hervor, welche seitlich zweimal durch klcine Parowen geleilt sich vorzi.Iglich zur. Anlage einer festen Burg eignete…. Auf der Spitze erhebt sich ais der starkste Punkt das Haupthaus… Hinter demselben (Heise opisuje, stojąc w dolinie Wisły) lag dei Vorburg… Das Hinterland, auf dem jetzt noch die Gebaude der Domane Althausen (r. 1907 komisji kolonizacyjnej przekazanej), die Kirche mit der Pfarrei und einige andere Gebaude stehen, war in der Grosse von ungefahr 6 Hektaren (24 Morgen) gleichfalls befestigt, doch bestand die Befcstigung hier nur aus Wall und Graben in Verbindung mit Plankenzaunen. Diese Umwehrung schloss sich im Westen an den Uferabhang an, im Suden und Sudosten schiitzte die Burg und die ostwiirts in das Land einschneidende Parowe, im Nordosten und Norden, wo tiefere Bodeneinschnitte fehlten, hatte man durch Aufschuttung zweier Walle mit zwischenliegendem Graben, erhalten noch in dem jetzigen Gutsgarten, eine sichere Verteidigung hergestellt. Der Graben war anscheinend ehemals mit Wasser gefolt, wenigstens deuten einige im Zuge desselben liegende Teiche darauf hin.”

Stanisław Smolka zaś, mówiąc o zakładaniu dawnych miast polskich, taki ich daje opis:

„Przede wszystkim zależało osadnikom miejskim na obronie i bezpieczeństwie w razie nieprzyjacielskiego napadu. Dla tego też do pojęcia miasta należało obwarowanie całego obszaru, przez różnorodną ludność miejską zamieszkałego. Nie miały jeszcze wprawdzie ówczesne miasta (z XII i początku XIII wieku) tak jak późniejsze średniowieczne komuny, warownych murów z mnóstwem baszt obronnych, na których utrzymanie tyle kosztów łożyło bogate mieszczaństwo. Ani gmin, bowiem miejskich nie znała ówczesna Polska, ani nawet zamki książęce murów nie miały. Ale takiego przynajmniej obwarowania, na jakie stać było grody ówczesne, nie odmawiano także i miastom. Okalał je, zatem bez wątpienia częstokół drewniany, pośród którego w należytych odstępach, dla łatwiejszego przeglądu okolicy, wznosiły się modrzewiowe wieżyce, a wały ziemne i głębokie fosy, wylane wodą i połączone z korytem rzeki, dopełniały pierwiastkowego obwarowania. Wszystko to było zarazem zewnętrzną linią fortyfikacyjną ku temu bezpieczniejszej obronie wewnętrznej cytadeli, w której obok zamku książęcego mieścił się kościół katedralny, a przy nim mieszkanie biskupa i duchowieństwa. Szczupłym w każdym razie był obszar miejskiego podgrodzia, już dla samej trudności obwarowania rozległej płaszczyzny, to też ciasno w nim było różnorodnej ludności, której wypadło zamieszkać u stóp zamkowego wzgórza. W każdym mieście musiał być obszerny plac niezabudowany, na którym odbywały się targi, tam przybywała okoliczna ludność włościańska z swoją chudobą, na którą w mieście najłatwiej kupiec się znalazł. Tam obcy handlarze rozbijali namioty, wystawiając w nich kosztowny towar na sprzedaż, dokoła zaś stały jatki i karczmy. Od placu targowego aż do częstokołów, ciągnęły się ulice, zabudowane po obu stronach rzędami lichych chałup. Czasem i pan jakiś lub rycerz zakupił sobie w mieście kawał gruntu i wystawił na nim dom mieszkalny.”

Tyle przytoczony badacz. Między opisem miasta polskiego u niego a starożytnym okopem u Heisego podobny zachodzi stosunek, co między szkicem z ręki budowniczego, a wykonaną według niego budowlą. A to, co Smolka napisał, nie jest bynajmniej utworem wyobraźni, lecz obrazem z licznych cząstek wprawnie złożonym, wytrzymującym każdą próbę. Toż i dokument Bolesława mazowieckiego z roku 1247 dla biskupa płockiego Piotra, wydrukowany znacznie po wyjściu dzieła Smółki, wykazuje dla Płocka te same szczegóły w grodzie i podgrodziu. W Starogrodzie zachował się, zatem bardzo wyraźny obwód podgrodzia polskiego z XI i XII wieku podle grodu, nie książęcego, jaki Smolka za wzór obrał, lecz kasztelańskiego, z kościołem parafialnym obok siedziby najwyższego urzędnika. Tu stało kiedyś Chełmno Bolesława Śmiałego, z targami i karczmami przytoczonego dokumentu. Jest to fakt bardzo ciekawy, w rodzaju swym jedyny. Zdaje się, że z wszystkich ziem Polski piastowej drugiego przytoczyć nie można.. I słusznie. Podgrodzia inne przekształciły się, rozbudowały się w końcu XIII i w XIV wieku na miasta, tu w starem Chełmnie Krzyżacy przerwali ciągłość, stare piastowskie podgrodzie przeszło niejako w skamieniałość, w mumię. Albowiem gród zatrzymali i przerobili na swój zamek komturski, podgrodzia zaniechali, gdyż według wyraźnego ich planu główne miasta ich nie u stóp grodu, lecz w oddaleniu od niego wyrastać miały. Tak było w Chełmnie, tak w Toruniu.

Na dawnym miejscu został w Chełmnie Starogrodzie tylko gród, a podle niego, w starem podgrodziu, w którem dotąd stoi kościół parafialny i służba folwarczna. Gród chełmiński nie był w chwili przybycia Krzyżaków czemuś zapomnianym, dawno z powierzchni zgładzonym. W roku 1244 Bolesław mazowiecki mówi o roli sług swoich – famulorum meorum – z obowiązku należących do grodu chełmińskiego – officio ad castrum culmense pertinenium. Słusznie pierwszy komtur starogrodzki wymieniony jest w 1233 r. jako Gervinus in Culmine,  w 1249 r. Henryk Stango, vicemagister pruski, wystawia biskupowi chełmińskiemu dokument in Culmine castro nostro, w Chełmnie zamku naszym. (Wolky, Urkundenbuch d. Bis!’ Culm, nr. 24). Krzyżacy, zatem nie zburzyli dawnej siedziby ani jej nazwy zatrzeć nie myśleli. Ta poszła w niepamięć dopiero później, a z nią też prawda o początkach Chełmna, czego świadkiem już Piotr z Duisburgu.

Jak miasto Toruń nazwę dawnego grodu dostało, w którego obrębie powstało, tak też Chełmno przez osadników założone. Herman Balk dwa wielkie miasta widocznie na wzór wolnych miast włoskich i niemieckich chciał uwolnić od ścieśniania swobody przez komturów, stąd w oddaleniu od obu grodów je założyć kazał; może też warunek ten stawiali osadnicy, których nadzwyczajnym jakimś ustępstwem ująć i pozyskać wypadało. I dziwna rzecz, że analogii tej, rozwiązującej zagadkę od razu i naj prościej, do tego czasu nie przypomniano. Mógłbym tu rozprawę swą zakończyć. Atoli sobie samemu i Towarzystwu Naukowemu, które większą pracę moją o parafiach w diecezji chełmińskiej wydrukowało winienem dać sprawę z tego, co w niej napisałem o początku parafii chełmińskiej i starogrodzkiej. Badając tam początki naszych obrębów parafialnych, postawiłem zasadę, że na przestrzeni całej Polski najdawniejsze kościoły powstały przy grodach obronnych, w których duchowieństwo pod opieką urzędników królewskich czy książęcych nie tylko opiekę znajdywało, ale w potrzebie schronić się mogło przed pogańską ludnością. Zatem idzie, że obwód grodowy był zarazem obwodem pierwszej parafii w danej okolicy, że dziś po dziewięciuset latach, które od zaprowadzenia wiary świętej u nas minęły, kto odszuka obwód najdawniejszej parafii, ten wykaże też obwód grodu, czyli kasztelanii przy której owa pierwsza parafia powstała. Jedyny, ile wiem, badacz, który rozpatrzył mój sposób dochodzenia, taki o nim wydaje sąd:

„Autor postanowił ustalić czas poszczególnych parafii na obszarze tego kraju (Pomorza), ale w braku świadectw pozytywnych, celu tego wprost dopiąć nie mógł. Podjął się, więc rozległych i wnikliwych badan ubocznych, zmierzających do wykrycia czasu powstania tych parafii przez wykrycie ich afiliacji. Tym sposobem w przeważnej liczbie przypadków osiągnął, o co mu chodziło. I to jest wynik jeden tych badań, który w pracy, poświęconej geografii historycznej Pomorza polskiego, da się od razu w całości zużytkować. Po wtóre osobną wartość mają same owe dociekania uboczne, w których autor starał się określić obwody najdawniejszych parafii. Wyszedł przy tym z zapatrywania, że te pokrywały się z obwodami administracji politycznej. Ale ponieważ i tych ostatnich przeważnie nie znamy, odtwarzał za pomocą metody retrospektywnej pierwotne granice dawnych parafii i przez to określił może i granice jednostek administracji kraju. Może, bo na pewno stwierdzić się to nie da.”

Otóż idzie mi o to, czy wobec tak zmienionego rezultatu odnośnie do stosunku wzajemnego Starogrodu i Chełmna da się utrzymać to, co powiedziałem o dawności obu parafii tamtejszych, lub czy rezultat ów nie przemawia przeciw zasadom przeze mnie postawionym. Twierdziłem, bowiem dalej, że w obrębie parafii pierwotnych, grodowych jeszcze któryś z pierwszych chrześcijańskich książąt lub królów w miarę potrzeby wyłączał nowe, mniejsze. Poznać je łatwo po tym, że rozciągają się nie na jedną tylko lub dwie osady, lecz na kilka ich, i to zwykle takich, między którymi dowodnie w najodleglejszych czasach jedne były szlacheckie, inne włościańskie, czyli książęce. Nowe rządy krzyżackie zastały ten rozkład i albo go zachowały nietknięty, na przykład w Papowie Biskupim, Lisewie, Wabczu, albo w obrębie dawnych parafii zakładano nowe, często małe, jednowioskowe np. Grzybno i Trzebcz. W obrębie Unisławia, Wronie, Wałycz, Dębową Łąkę, w obrębie Wąbrzeźna, Lipnicę i Ostrowite, wyjęte z golubskiej parafii. Za nimi szli prywatni dziedzic, zakładając np. Przeczno i Nawrę w obrębie Unisławia i Papowa Biskupiego. To samo czyniły oba większe miasta w ziemi chełmińskiej, zakładając parafie w Srebrnikach i Szynychu, i duchowe korporacje, od których pochodzą kościoły w Niedźwiedziu, Gostkowie, Biskupicach i innych. Oto rzecz stawia się sama wyraźnie w taki sposób.

Chełmno - Culm 1670 obraz Johana Vogla

Chełmno – Culm 1670 obraz Johana Vogla

Jeżeli słuszny jest wywód o starszeństwie Starogrodu, i jeżeli osadę tę trzeba uważać za pierwotny gród chełmiński, to tu w Starogrodzie, była pierwsza parafia na całą okolicę, a chełmińska przed założeniem miasta (r. 1232) istnieć nie mogła i powinna obejmować li tylko miejskie osady, żadnych innych, gdyż założyciel, Herman Balk wspólnie z Wielkim Mistrzem, powodu nie miał żeby do nowej, miejskiej parafii włączać osady od miasta niezależne. Tak było też w Toruniu i w Brodnicy, gdzie do parafii świeżo założonego miasta nic wchodziły żadne inne osady, niebędące własnością miasta. Czy wywód mój w dawniejszej pracy podany zgadza się z zasadami tymi lub też domaga się sprostowania? Zaczynam od Starogrodu rozpatrując parafię tamtejszą powiedziałem, że do składu jej z dawna wchodziły następujące osady: Kiełp, Kałdus, Borówno, Gullin wieś zaginiona między Kiełpinem i Borównem, Wątorowo pierwotnie i poprawnie Watorowo zwane, Linda, pierwotnie pewnie Lipnica i Bieńkówka. Twierdziłem nadto, że na południe przyległa parafia Kijewo wyraźnie przez Krzyżaków z starogrodzkiej wyjętą została. Wreszcie dodałem: Obszar parafii starogrodzkiej samej, a więcej jeszcze, gdy kijewską do niej zaliczymy, nie pozwala byśmy założenie jej przypisali Krzyżakom. Trzeba ją tedy koniecznie policzyć między dawniejsze, między te, które jeszcze książęta lub królowie polscy przed początkiem XIII wieku założyli. Uwzględniając zaś to, że Starogród już przed osadzeniem Krzyżaków obronnym był miejscem, można by nawet twierdzić, że tu prawdopodobnie od samego zaprowadzenia wiary świętej gród się znajdywał, a w nim też służba boska się pełniła.
Zdania tego atoli nie podtrzymujemy, i to z przyczyny, że Starogród wraz z parafią swoją zali stosunkowo blisko Chełmna i Unisławia. Zdaje się, że do pierwotnych grodów zaliczyć go nie można. Zatem wolimy przyjąć, że i ta parafia kiedyś została wyjęta z chełmińskiej, z niej zaś kijewska. Teraz, kiedy się wykryło, że miasto Chełmno zostało założone w pustym polu, a Starogród jest odwiecznym, historycznym Chełmnem, wątpliwość swego czasu wyrażona upada zupełnie, i powiemy, że Starogród w samej rzeczy należy do dawnych grodów, że parafia tamtejsza. Może być i była pierwotną na całą okolicę. Natomiast odmówić trzeba starożytności przed krzyżackiej parafii w Chełmnie, którą zwodzony dotychczasowemu zdaniem historyków o wielkiej dawności, ba nawet pierwotności osady tej uważałem za bardzo dawną, sięgającą czasów zaprowadzenia chrześcijaństwa. W przekonaniu tym utwierdzał mnie fakt, że do parafii tej już z dawna, ile śledzić można, należą dwa majątki szlacheckie Uść Wielki i Mały i Grubno. A to mnie uderzało, że Uść leży na przeciwległej miasta lewej stronie, głębokiej i rozłożystej doliny, którą maleńki potok Browina ku Wiśle płynie. Do Uścia przytyka Brzozowo, do tego na wschód Osnowo. Osady te nigdy nie były własnością miasta Chełmna. Więc zdawało się, że kiedy je mimo to parafia obejmowała, ktoś dawniejszy, przed Krzyżakami i przed założeniem miasta ją urządzał, i że ten jej obwód, który do dni naszych się przy niej zachował, jest tylko cząstką wielkiej niegdyś, bo największej w ziemi chełmińskiej parafii grodowej.

Atoli wieść o grodzie w dzisiejszym mieście Chełmnie rozwiała się, jak powyżej przedstawiłem. Miasto powstało na pustym miejscu, które sobie obrali koloniści wspólnie z Hermanem Balk. On to wyznaczył im posiadłości od granic pewnej wsi, która się Uść nazywa, a terminis ciuisdam ville, que Ust appeliatur – w dół Wisły aż do granic pewnego jeziora, które się Rządz nazywa – usque ad terminos cuiusdam lacus, qui dicitur Rense. – Ten pas ziemi, przytykający lewym bokiem do Wisły, prawym do gościńca prowadzącego do Ostrowu Panny Maryi (do Kwidzyna) i do pewnej wsi Grubno – Grobene – zwanej, to własność Chełmno. Takie były granice też parafii chełmińskiej; nie przekraczała ich pierwotnie na pewno. Majątki zaś powyższe dostały się do niej za czasem, dosyć późno. Naprzód Uść, roku 1516 Hojko z Smoląga nabył go od biskupa Konopackiego, zatem wieś stała się majątkiem szlacheckim, jakim do tego czasu jest. Ale już roku 1452 komtur starogrodzki Jan Erlenbach odstąpił ją szpitalowi św. Ducha w Chełmnie, na co zachował się dokument. W posiadaniu tego szpitala pozostał Uść do owej zamiany między biskupem Konopackim a Hojkiem z Konojadów. Później biskup dał szpitalowi za Uść pewne dochody w zamku starogrodzkim. Przeniesienie Uścia do parafii chełmińskiej nastąpiło, zatem po roku 1452, w ten czas, kiedy właścicielem majątku był szpital św. Ducha.

Podobnie stało się z Brzozowem i Osnowem, które świątobliwa ksenia Magdalena Mortęska kupiła dla klasztoru Benedyktynek chełmińskich. Stało się to jeszcze w wieku XVI, bo roku 1589 klasztor zbudował w Osnowie wiatrak dla siebie. W owych zaś czasach, przed i po reformacyjnych, nie było rzadkością, że majątek przeniesiono z jednej do drugiej, sąsiedniej parafii. Dziedzic mógł łatwym zachodem tego dokonać. Tak Warszewice pod Chełmżą wchodziły do parafii chełmżyńskiej; ale chwilami zastajemy je też w biskupickiej i nawrzyńskiej. Do tej dostały się w końcu XVIII wieku, skutkiem koligacji w rodzinie obopólnych dziedziców. Zostaje, zatem w parafii chełmińskiej niewytłomaczony dotąd jedyny majątek szlachecki Grubno. Skoro dokumenty krzyżackie i zapiski ksiąg radzieckich i sądowych z średniowiecza, a przynajmniej regesta ich zostaną wydane, i ta zagadka niezawodnie się wyjaśni. W ten czas wykaże się, że Grubno kiedyś było własnością miasta samego, albo któregoś z instytutów kościelnych i przy tej sposobności dostało się do parafii chełmińskiej. Pierwotnie, w wieku XIII, parafię tę składać musiały same tylko posiadłości miejskie. Stąd wynika, że roku 1232 cały obszar miejski, podobnie jak Toruń, został wyjęty z innej jakiejś parafii. Z położenia względnego do miasta sądząc, mogły to raczej być dwie parafie, najbliższy miasta Wałcz i cokolwiek dalsze na północ położone Sarnowo. Ze Sarnowo w rzeczy samej na korzyść Chełmna uszczuplone zostało, na to mamy dowód najpewniejszy. Albowiem, gdy miasto Chełmno w odległym majątku swoim Szynychu – Schoneich – zakładało kościół parafialny, pleban z Sarnowa roku 1340 założył protest i odwoływał się na prawo swoje plebańskie, tyle że obwód Szynychu do jego parafii należał. A biskupi oficjał nie zaprzeczył twierdzeniu, oddalił jednak powoda, gdyż Chełmno i Toruń na mocy przywileju swego z roku 1233 i 1251 miały prawo, w majątkach swych dowolnie zakładać parafie.

Chełmno Wzgórze Klasztorne

Chełmno Wzgórze Klasztorne

Dochodzenia w sprawie obszaru parafialnego w Starogrodzie i Chełmnie zgadzają się, zatem dokładnie z powyższym wywodem, co do równości Starogrodu. Ten jest dawniejszy, a może być bardzo dawny, z czasów przedhistorycznych. Z dawnością tą licuje też pierwotne wezwanie kościoła starogrodzkiego. Patronką jego tuż od przeniesienia relikwii po zdobyciu pomorskiego grodu w Sartowicach 4 grudnia 1242 r. nie była Święta Barbara, lecz długo jeszcze Święty Piotr. Albowiem biskup chełmiński Arnold (r. 1402 – 1416) zalecił opróżniony właśnie kościół św. Piotra podle grodu Starogrodzkiego – s. Petri prope castrum Aldem H (us) – bratu Wawrzyńcowi z klasztoru Dominikanów w Chełmnie. Kościoła drugiego z tym samym wezwaniem, po dokładnym przejrzeniu wszystkich odsyłaczy w regestrach do wizy tacy i kościelnych kanonika Strzesza niema w ziemi chełmińskiej żadnego. Obu świętym apostołom Piotrowi i Pawłowi poświęcony był tylko jeden, w Dźwierznie, ale i tego tytuł pierwotny, jak wydawca sądzi, jest Wniebowzięcie Matki Boskiej. U dowodnie dawnych zaś kościołów polskich tytuł św. Piotra bywa świadectwem bardzo odległej przeszłości. W Pomorzu gdańskim są dawne kościoły św. Piotra i Pawła w Drzycimiu, Pucku i Konarzynach, ten sam tytuł nosi katedra w Poznaniu, to jest najstarszy kościół w Polsce Piastów. Kościół św. Piotra znaleźliśmy tylko w Chmielnie i drugi tu, w Starogrodzie. Jest to wezwanie kościoła w Kruszwicy sięgającego, jeżeli nie Chrobrego, to najbliższych po nim czasów.

Do tegoż księcia, do lat przed czy po zjeździe gnieźnieńskim, trzeba też odnieść nawrócenie ziemi chełmińskiej. Że kościołowi chełmińskiemu Matkę Boską za patronkę obrano, to miało bardzo zrozumiałą przyczynę. Chełmno przeznaczył Herman Balk na przodujące miasto w nowej siedzibie Zakonu. Cóż dziwnego, że kościół farny w opiekę najprzedniejszej patronki Zakonu oddał!

Ks. Stanisław Kujot

Rynek Chełmiński - Marktplatz von Culm

Rynek Chełmiński – Marktplatz von Culm

Galeria Miasta Chełmna 

Domena publiczna

Digitalizacja:
Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu

Lokalizacja oryginału:
Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu

Pozostałe Historie

error: Podgląd zablokowany.